Przez całe lata było to miejsce znane tylko lokalnie. Miało potencjał turystyczny, ale coś nie zadziałało za komuny, a pierwsze lata gospodarki rynkowej bezlitośnie dorżnęły to, co były w stanie dorżnąć. Owszem, podczas powodzi chętnie pokazywano ujęcia z zapory w Pilchowicach, ale na tym się kończyło. I pewnie wszystko by jebło tak, jak kolej Doliny Bobru, gdyby nie to, iż przerwanie zapory i uwolnienie zgromadzonej tam wody, pociągnęłoby za sobą tysiące ofiar w ludziach i zwierzętach oraz kolosalne straty finansowe. Zapadła więc decyzja o remoncie stuletniego obiektu. W międzyczasie wybuchła wojna w Ukrainie, co z kolei przypomniało, iż kolej też jest potrzebna, więc zapadła decyzja o przywróceniu jej do użytku. Wersja oficjalna jest taka, iż to w celu walki z wykluczeniem komunikacyjnym, ale przez 35 lat gospodarki wolnorynkowej, polscy politycy nauczyli mnie, iż ludzi wykluczonych, to oni akurat mają tam, gdzie mogą pana majstra pocałować (wężykiem i z niedomówieniem). Myślę, iż to zagrożenie wojenne wymusiło prace modernizacyjne na kolei.
Hey i Goście – Moja i twoja nadzieja, wersja dla powodzian 1997
Remontem zapory zajął się właściciel i potentat energetyczny, czyli TAURON. W tym celu rozpoczęto spuszczanie wody z Jeziora Pilchowickiego. Miało to niby być zgodne z poszanowaniem przyrody, ryby miały być odłowione i przeniesione do innych zbiorników, choćby zamknięto dostęp do brzegów zbiornika, by wędkarze lub przypadkowi gapie nie robili czegoś głupiego. Wyszło jak zawsze. Okazało się, iż właśnie trwa tam katastrofa ekologiczna, śnięte ryby wyrzucane są na brzeg, mieszkańcy nie bez powodu boją się o własne zdrowie. Problem tylko w tym, iż przestraszeni członkowie lokalnych społeczności biją na oślep poszukując kozła ofiarnego. Zamiast zgłosić sprawę przeciw TAURONOWI do prokuratury (a może ktoś zgłosił, jeżeli tak, to mnie poprawcie), ludzie zaczęli pytać „A GDZIE EKOLODZY?”! Z ciekawości: PO CO TAM EKOLODZY?! Ryby miały być odłowione i przeniesione. Owszem, TAURON powinien zatrudnić zawodowych ekologów, jeżeli nie zna się na odłowieniu ryb, ale ludzie mają pretensje do tych ekologów, którzy zajmują się protestami, więc po pierwsze, na ogół nie są wykształceni w tym kierunku, ale po drugie, choć adekwatnie to przede wszystkim, nie mieli oni przeciw czemu protestować. Plan remontu przewidywał odłowienie ryb, a skoro nie zostało ono wykonane i nastąpiła katastrofa ekologiczna, to wkroczyć powinien prokurator, a na protest jest trochę za późno. I to mieszkańcy jako poszkodowani są adekwatnymi osobami do złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa i domagania się minimalizacji skutków oraz wypłaty odszkodowania. Niby w szkołach jest wiedza o społeczeństwie, a obywatele przez cały czas nie wiedzą, kto za co odpowiada, a co najgorsze, zamiast działać, szukają czarownicy, którą by można spalić na stosie pośród ryku pospólstwa.
Wątek dodatkowy: W sieci natknąłem się na felietonik, którego autor się żalił, iż płacimy podatki, a do sprzątania lasów i tak muszą iść ochotnicy. Innymi słowy, autor sugeruje, iż to Państwo powinno się tym zająć, bo on się tak „napłacił” podatków, iż się tego domaga. A ja nie mam pojęcia dlaczego, bo to przecież POLSCY OCHOTNICY W CZYNIE SPOŁECZNYM ZAŚMIECAJĄ LASY. Te odpady nie biorą się z ustawy „O dośmiecaniu lasów”. To ludzie z całkiem bliskiego sąsiedztwa robią bardachę w formie wolontariatu. jeżeli już miałbym szukać sprawiedliwego finansowania prac sprzątających, to sięgnąłbym do kieszeni syfiarzy. Problem w tym, iż wykrywalność tego czynu jest niska, więc pozostają ochotnicy. pozostało inna opcja: Wprowadzenie dodatkowego (i to wysokiego) podatku, przeznaczonego na ten cel, bo tak się składa, iż lasy, zajmują prawie 30% obszaru Polski. Całkiem sporo! Sam fakt, iż obywatele płacą podatki, nie jest równoznaczny z tym, iż wystarczy na spełnianie każdego życzenia podatnika. Porównałbym to do grupy przyjaciół zrzucających się na imprezę. Ktoś z Was to robił? I co, krzyczeliście, iż jest tylko wódka, a Wy chcecie irlandzką whiskey z pojedynczej serii i się tego domagacie, bo wpłaciliście 30 złotych, czyli (o dziwo) tyle, co na wódkę?
Najprościej by było nie robić syfu i wpływać na swoje otocznie, żeby go nie robiło.
PS.
Nie wierzę!
Debbie Harry skończyła właśnie 81 lat!








![Na Jasną Górę dotarła XXVII Pielgrzymka Kawalerii Konnej z Zaręb Kościelnych na Mazowszu [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/07/mid-26704403.jpg)




![Nie wyręczać, ale wzmacniać. Jak Fundacja FIONA pomaga odnaleźć samodzielność? [REPORTAŻ]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG20260625115403.jpg)


