No tak, wiem iż to nie te święta, ale pewien wpis na f-b tak mnie poruszył, iż zdecydowałem się zrobić merytorycznego fikołka. Co to jest Australia, wiecie świetnie. Czy ją znacie? Pewnie większość z Was, podobnie jak i ja, prawie wyłącznie ze stereotypów. Znam za to sporo osób, które w Australii przebywają, bądź też przebywały. Głównie są to Irlandczycy, którzy tam wyjechali, by poznać Świat, zobaczyć coś nowego, dorobić się i zdecydować, czy zostać tam na stałe, czy może wrócić na Zieloną Wyspę. Tak, przy niemałych irlandzkich zarobkach, w Australii przez cały czas można zarobić lepiej. Tak przynajmniej twierdzą oni, mnie trudno to oceniać, ale dlaczego mam im nie wierzyć, skoro mając niezły status materialny i będąc wolnymi ludźmi przez cały czas tam wyjeżdżają. Podobnie traktują Kanadę. O Stanach Zjednoczonych już dawno mówili, iż bogactwo rzuca się w oczy, wszak nie wyjeżdżają na prowincję, tylko do Nowego Yorku lub Las Vegas, ale pracować tam by nie chcieli, wolą wpaść na zakupy, bo choćby jako turyści zauważają wyścig szczurów i wykorzystywanie pracowników.
AC/DC – Moneytalks
Wracając do Australii, tej samej, w której młodzi Irlandczycy zaczynają budować swój majątek, mieszkają też potomkowie zesłańców i emigrantów. Różnie im się wiedzie, jedni są milionerami, inni należą do klasy średniej, jeszcze inni okupują niziny społeczne. Przedstawicielka tej ostatniej grupy wrzuciła do sieci dramatyczny, czy też raczej histeryczny post wykrzykując, iż odmówiła sobie zakupów spożywczych (domyślam się, iż większych, bo coś jeść przecież musi) w znanych sieciach sprzedaży internetowej, bo ma za mało pieniędzy. Stwierdziła, iż to przez to, iż rząd wydaje fundusze na migrantów. Wedle jej słów, przybysze ukradli wszystkie świadczenia, zachowując się tak, jakby byli królami, bez szacunku dla Australii. „No to ładny chuj pani Zosiu!”, jak by to powiedział mój kolega ze szkolnej ławki.
Faith No More – Epic
Tak się składa, iż poznałem tą panią, choć gdyby nie zdjęcia i wspomniany f-b, to bym jej nie pamiętał. Jej dziadkowie wyemigrowali do Australii jeszcze przed II wojną światową. Pochodzą spod Sieniawy (woj. podkarpackie), o czym pani z f-b ani słowem się nie zająknęła, zresztą próżno szukać wzmianki o tym fakcie w całej zawartości jej profilu. Jej rodzice dorobili się całkiem niezłych pieniędzy i chętnie z nich korzystali spędzając wakacje w Polsce (także z nią) i odwiedzając tam bliższą i dalszą rodzinę. Niestety, z nieznanych mi powodów pani z f-b popadła w kłopoty ze zdrowiem psychicznym, widać to było po histerycznych wpisach na różne tematy. Nie wiem, co jest jej problemem, ale wiem za to z całą pewnością, iż przed kilku laty jej rodzona siostra zaćpała się na śmierć.
The Pogues & Kirsty MacColl – Fairytale of New York
Przeczytałem też inny wpis tej osoby. Tym razem żaliła się, iż kiedyś to kobieta tylko opiekowała się domem, a mężczyzna pracując zapewniał środki na jego utrzymanie i obydwoje darzyli się respektem, i w ogóle było wspaniale. Tak się składa, iż znam to „kiedyś” z historii jej rodziny, bo moja babcia, to rodzona siostra jej dziadka. Otóż pod pojęciem „kobieta opiekowała się domem” kryło się obrabianie małego poletka dzięki taki narzędzi, jak łopata, kosa, sierp, grabie, motyka, haczka, wiadro, konewka, studnia. To dopiero początek wspominania tych „dobrych czasów”. Kobieta musiała wykarmić, ubrać i ogarnąć urodzone przez siebie dzieci, a do tego nie wystarczało ugotować obiad, bo trzeba było jeszcze na to zarobić. Trzeba było też wykarmić inwentarz. Pracowała więc jako sprzątaczka, czy dorywcza niańka u obcych, żeby wystarczyło na życie, bo u mężczyzn bardzo różnie było z tym zapewnianiem środków. Tego też nie starczało, więc zbierała chrust, dzikie owoce, grzyby, a choćby ślimaki. Los mojej babci, która wróciła po wojnie z emigracji we Francji do Polski różnił się od losu jej bratowej tylko tym, iż jak babcia miała jedną krowę, czterdzieści kur i czterdzieści królików w roku 1947, tak i miała w roku 1967, a z czasem musiała pozbyć się krowy, natomiast żyjąca w Australii bratowa babci z pieniędzy zarobionych podczas ciężkiej harówy mogła kupić dodatkowe bydło, trzodę, drób, a potem maszyny. Nie znaczy to, iż tylko „zajmowała się domem”. Pracowała w gospodarstwie ciężej niż niewolnica, bo na swoim.
Tak sobie teraz po cichu rozważam, co powiedziałaby bratowa babci, gdyby usłyszała, iż jej wnuczka obwinia o swój los migrantów (czyli także ją i jej męża), bo rzekomo kradną jej socjal. Druga sprawa, o której myślę, to iż jeżeli ktoś potrafi wziąć odpowiedzialność za swoje życie na siebie, to choćby będąc osobą niepełnosprawną, bądź opóźnioną w rozwoju, da sobie radę. Moja żona Świechna ma takich uczniów. Niektórzy z nich zmieniają swoje życie tak bardzo, iż kiedyś choćby o tym nie marzyli. Gorzej jest z ludźmi, którzy oczekują, iż powinno być im dane.
PS.
Właśnie dotarła do mnie wiadomość, iż Polska nie zagra na mundialu w piłkę kopaną i bardzo mnie to ucieszyło. Nie zrozumcie mnie źle, ja naprawdę chciałbym, by polscy piłkarze osiągali jak największe sukcesy, zwłaszcza w reprezentacji kraju. o ile jednak pomimo zwiększenia ilości finalistów MŚ do 48 drużyn narodowych zasłużenie nie udało im się awansować po eliminacjach, a w barażach się męczyli z Albanią, to szkoda się kompromitować w turnieju głównym. Iga Świątek odpuszcza turnieje, gdy ma niską formę, żeby potrenować. To samo robią skoczkowie narciarscy. Nie rozumiem dlaczego nie dajemy tej szansy reprezentacji narodowej w piłkę nożną. Na szczęście Szwecja pomogła Polsce i dała jej czas, teraz wystarczy go wykorzystać.
Osobną sprawą jest to, iż nie chciałbym, żeby jacykolwiek polscy sportowcy brali udział w turnieju współorganizowanym przez państwo, które wybrało Trumpa na prezydenta.












