Wszystkiego dobrego na Święta, zdrowia, pogody ducha, wolności. Żeby udowodnić, iż świąteczna atmosfera, to nie tylko „Szklana pułapka”, Kevin sam w domu” i wóda na pasterce, proponuję odrobinę okolicznościowej sztuki. Myślę, iż Petr Válek, jako Czech (wszyscy oczywiście pamiętają, iż Mieszko I przyjął chrzest z rąk Czechów) będzie odpowiedni. Zwłaszcza, iż popełnił on całkiem bogaty cykl „TRADYCYJNE CZESKIE BOŻE NARODZENIE” (oglądając go czuję się, jakbym miał deja vu) i chyba jest czas, by zapoznać z nim polską publiczność, jeżeli dotąd nie było okazji.
Miła odmiana po sześciu tygodniach wysłuchiwania zestawu piosenek świątecznych w sklepach, nieprawdaż?
Bo za granicą mamy wojnę, a ludzie giną w śniegu i mrozie bez pomocy medycznej.
Bo faszystowskie ruchy w Polsce próbują udawać, iż nic się nie dzieje.
Podobnie jak ich odpowiedniki w reszcie Europy.
Bo w krajach byłego bloku wschodniego ludzie udają, ze nie wiedzą, co im dało członkostwo w NATO i Unii Europejskiej.
Bo ludziom zaczyna się zdawać, iż dobrobyt jest im dany raz na zawsze.
Bo coraz większej liczbie Polaków się zdaje, iż jak się uzbroją w broń osobistą, to będą bezpieczni.
Bo wykreowaliśmy nowe elity.
Bo Batyr z faszystami wmawiają Polakom, iż Ukraina nie okazuje należytej wdzięczności za dostarczoną pomoc.
Bo są tacy, którzy uważają, iż Bóg nad nimi czuwa, więc mogą zatkać uszy, zamknąć oczy i iść spać.
Bo jesteśmy najlepsi, jesteśmy najpiękniejsi, jesteśmy najmądrzejsi.
Morawski, Waglewski, Nowicki, Hołdys – Jesteśmy najlepsi
Bo niesiemy nadzieję cywilizacji europejskiej, a pies nie może mieszkać w kawalerce.
Bo nie zbojkotujemy Eurowizji.
Bo wiemy, iż to nie chodzi o to czego kto słucha i kto co czyta.
Bo niesiemy w sercach pamięć naszych poległych.
Bo rodzina jest najważniejsza.
Dlatego w ten wigilijny wieczór, gdy choćby zwierzęta mówią ludzkim głosem, chciałbym usłyszeć od prezydenta Batyra, czy ma już opracowane adekwatne i wystarczające podziękowania, na wypadek gdy Ukraina padnie i do Polski wkroczy armia Fjutina, więc to Polacy będą mieli zbombardowane domy, brak prądu, brak lekarstw, a przede wszystkim brak broni i amunicji, bo ludzi starczy na czas jakiś, przecież nim unicestwią 37,5 miliona obywateli, to jednak trochę potrwa. Czego zatem prezydent oczekuje od Ukrainy i co będzie robić, gdy wojna trafi do Polski? Czy chodzi o składania ust do loda? Czy mógłby to nam dziś zademonstrować ten nasz człowiek z krwi i kości? Czy dziewczęta z Grand Hotelu już go nauczyły? A może chodzi o merdanie ogonkiem? Czy prezydenckie dawanie w dziąsło, to takie codzienne ćwiczenie przed okazaniem wystarczającej wdzięczności? Tyle pytań i żadnych odpowiedzi! Jeszcze tylko „Boże Narodzenie”, a z nim rzeź niewiniątek (alleluja, chwalmy Pana), karnawał i można się przygotowywać do ukrzyżowanka!
Tom Waits – Christmas Card From a Hooker in Minneapolis












