19 hektarów znika z mapy miasta. Nowy Sącz cofa granice, by uniknąć kosztów

1 godzina temu

Samorządy postawiły kropkę nad „i”. Rada Miasta Nowego Sącza przegłosowała uchwałę, która może przejść do historii regionu jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji ostatnich lat. Teraz wszystko zależy już tylko od decyzji rządu – a konkretnie premiera. Stawką jest nie tylko zmiana granic, ale też miliony złotych i prestiż miasta.

Radni zdecydowali. 19 hektarów trafi do Starego Sącza

Sądeccy radni przegłosowali wniosek w sprawie oddania Staremu Sączowi około 19 hektarów terenu. To właśnie tam ma powstać jeden z przyczółków nowego mostu na rzece Poprad – inwestycji, która od lat budzi emocje i oczekiwania mieszkańców regionu.

Za uchwałą głosowali radni Koalicji Nowosądeckiej oraz Koalicji Obywatelskiej. Przeciw byli radni PiS. Ostateczny wynik głosowania pokazuje jednak skalę politycznego napięcia – 13 radnych poparło zmianę granic, a aż 10 nie wzięło udziału w głosowaniu.

Most za miliony i finansowy paradoks

W tle decyzji kryje się twarda kalkulacja. Nowy most na Popradzie to inwestycja warta dziesiątki milionów złotych.

I tu pojawia się najważniejszy problem:

Nowy Sącz – jako miasto na prawach powiatu – musiałby dopłacić do inwestycji ponad 20 milionów złotych.

Tymczasem Stary Sącz, jako gmina miejsko-wiejska, z takich kosztów jest zwolniony. W praktyce oznacza to, iż przesunięcie granic pozwala Nowemu Sączowi uniknąć ogromnego wydatku.

To właśnie dlatego zdecydowano się na ruch, który jeszcze niedawno wydawał się nie do pomyślenia – oddanie części własnego terytorium.

Granica przesunięta przez rzekę i… przez zdrowy rozsądek?

Obecnie granica między miastami przebiega środkiem rzeki Poprad. Po zmianach cały obszar inwestycji – w tym przyczółek mostu – znajdzie się po stronie Starego Sącza.

To rozwiązanie ma uprościć realizację inwestycji i zdjąć z Nowego Sącza obowiązek współfinansowania.

Ale dla wielu to nie tylko techniczna korekta mapy, ale symboliczny moment – miasto się cofa.

„To nie ma precedensu”. Ostra krytyka opozycji

Decyzja wywołała natychmiastową reakcję części radnych.

– Nie znaleźliśmy drugiego przykładu w Polsce, żeby miasto podobne do Nowego Sącza pomniejszało swój obszar kosztem swojego mniejszego sąsiada. To nie jest zdroworozsądkowa uchwała. Ona pokazuje raczej niemożliwości finansowe Nowego Sącza – mówi radny Michał Kądziołka.

To jedna z najmocniejszych ocen, jakie padły podczas dyskusji.

Teraz ruch należy do premiera

Choć decyzje zapadły na poziomie lokalnym, to ostateczne słowo należy do rządu. Zmiana granic administracyjnych musi zostać zatwierdzona rozporządzeniem premiera.

Jeśli zapadnie zielone światło, mapa regionu zostanie oficjalnie zmieniona.

Miliony oszczędności czy utrata tożsamości?

Sprawa dzieli mieszkańców i polityków. Dla jednych to rozsądna decyzja, która chroni budżet miasta przed ogromnym wydatkiem. Dla innych – symbol słabości i niebezpieczny precedens.

Idź do oryginalnego materiału