Służby uratowały 157 migrantów z jednej tonącej łodzi zmierzającej ku wybrzeżom Anglii. Informację podał „The European Conservative”. Zdarzenie po raz kolejny odsłania śmiertelne ryzyko nielegalnych przepraw oraz bezradność systemu, który reaguje dopiero wtedy, gdy ludzie znajdują się w wodzie.
Ratunek na morzu
Sto pięćdziesiąt siedem osób wydobyto z tonącej łodzi podczas próby dotarcia do angielskiego wybrzeża. Źródło nie podało w udostępnionym materiale narodowości uratowanych, dokładnego miejsca akcji ani informacji o ofiarach. Tych danych nie wolno dopowiadać. Najważniejszy pozostaje fakt, iż życie tak dużej grupy znalazło się w bezpośrednim niebezpieczeństwie.
Ratowanie człowieka na morzu jest obowiązkiem. Równocześnie państwo ma obowiązek zatrzymać mechanizm, który pozwala przemytnikom wysyłać przeładowane jednostki na niebezpieczne wody. Humanitaryzm nie polega na utrwalaniu trasy prowadzącej do kolejnych katastrof.
Przemytnicy korzystają z braku kontroli
Każda udana przeprawa staje się reklamą dla następnych. Każda akcja ratunkowa bez skutecznego uderzenia w organizatorów przemytu może zostać włączona w ich kalkulację biznesową. Koszty ponoszą osoby narażone na utonięcie, służby ratownicze oraz społeczeństwo kraju docelowego.
Polityka migracyjna musi rozróżniać godność człowieka od zgody na nielegalne przekroczenie granicy. Uratowanym należy zapewnić pomoc i uczciwe postępowanie. Nie oznacza to automatycznego prawa do pozostania w wybranym kraju. Bez tej zasady kontrolę nad granicą przejmują przemytnicy.
Lekcja dla Polski
Dla Polski stawka jest czytelna. Unia Europejska próbuje rozdzielać skutki błędnej polityki migracyjnej między państwa członkowskie, choć to władze poszczególnych państw odpowiadają przed własnymi obywatelami za bezpieczeństwo i wydatki publiczne. Warszawa powinna bronić prawa do samodzielnej kontroli granic i odrzucać przymusowe mechanizmy relokacyjne.
Tragediom na morzu zapobiega się przez szczelne granice, zwalczanie przemytu i szybkie decyzje powrotowe. Twarda polityka może być zarazem ludzka. Właśnie ona odbiera przemytnikom możliwość zarabiania na rozpaczy.
Źródło: European Conservative














