151 milionów euro na lobbing w Brukseli. Firmy Big Tech i ich wpływ na politykę europejską

1 godzina temu

Każdego dnia brukselskie ulice przemierzają tysiące ludzi, którzy tworzą politykę wewnętrzną i zagraniczną na wszystkich szczeblach Unii Europejskiej (UE). Politycy, analitycy, eksperci reprezentują bardzo różne, często wzajemnie antagonistyczne grupy interesów, których postulaty przeistaczają się w nowe regulacje. Wśród tych grup znajduje się jedna bardzo wyjątkowa ze względu na swoje cele – grupa lobbystów firm Big Tech.

Raport Corporate Europe Observatory – grupy badawczo-kampanijnej z siedzibą w Brukseli oraz LobbyControl – niemieckiej organizacji pozarządowej – obrazuje ogromną skalę tego zjawiska. „Big Tech lobby budgets hit record levels” wydany w październiku 2025 roku opisuje rosnący wpływ firm Big Tech na europejskie prawodawstwo.

Autorzy raportu przedstawiają ten typ lobbingu jako zagrożenie dla obywateli UE i jej instytucji. Pytanie o rzeczywistą skuteczność takich działań pozostaje jednak otwarte.

Bezprecedensowa skala lobbingu w Brukseli – zagrożenie dla obywateli?

Jak podaje raport, sektor technologii cyfrowych tylko w 2025 roku wydał 151 milionów euro na lobbing korporacyjny w Brukseli. To o 55.6% więcej niż w 2021 roku.

Sieć wpływów Big Tech w UE – raport

Wiąże się z tym szereg działań skierowanych do konkretnych urzędników i polityków Komisji Europejskiej – głównego organu wykonawczego UE. Lobbyści odbywają średnio więcej niż jedno spotkanie z przedstawicielami Komisji dziennie. Amazon zwiększył swój budżet na lobbing o ponad 4 miliony euro, a Microsoft i Meta o 2 miliony euro

Według raportu powyższe dane pokazują coś więcej niż tylko skalę zjawiska. Działania lobbingowe miały przekonać grupę decydentów do wspierania opóźnienia implementacji „Rozporządzenia o sztucznej inteligencji (AI Act)” oraz osłabienia reżimu chroniącego dane osobowe użytkowników. Autorzy nie uzasadniają jednak swojego stanowiska. Debata o wpływie tych regulacji na użytkowników oraz firmy Big Tech trwa – przypisywanie ideologicznym przeciwnikom ulegania wpływom korporacyjnym na podstawie powyższej argumentacji wydaje się nie w pełni uzasadnione. Nie oznacza to, iż raport przedstawia polityków unijnych jako skorumpowanych lub reprezentujących interesy korporacyjne.

Ostro i bez znieczulenia

– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.

Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą

Autorzy raportu wskazują raczej na pośredni wpływ firm Big Tech na kształtowanie dyskursu publicznego oraz wyników badań naukowych. Po pierwsze, tak intensywne zabiegi lobbingowe sprawiają, iż interesy firm Big Tech pozostają żywe w pamięci europejskich decydentów, co może wywierać wpływ na kształt realizowanej polityki. W okresie od stycznia do czerwca 2025 roku lobbyści Big Tech spotykali się z wysoko postawionymi urzędnikami Komisji 146 razy. W tym samym okresie spotkań z europarlamentarzystami było 232 (średnio prawie 2 spotkania dziennie).

Po drugie, organizacje pozarządowe i ośrodki badawcze, często usilnie zabiegające o finansowanie zewnętrzne, mogą stać się tubą propagandową firm Big Tech.

Jak podaje raport, think-tanki takie jak Bruegel, Centre for European Reform, Centre for European Policy Studies czy Centre on Regulation in Europe otrzymują środki finansowe od pięciu czołowych firm Big Tech (Apple, Amazon, Meta, Google i Microsoft).

To prowadzi do powstania dźwigni finansowej, która może być wykorzystywana przez międzynarodowe korporacje do wpływania na wyniki prowadzonych analiz i badań. Co więcej, wpływ finansowania prywatnego z sektora technologicznego na te i inne organizacje pozarządowe jest prawdopodobnie znacznie większy. Jako iż raport uwzględnił tylko pięć z wielu firm Big Tech, skala zależności niektórych organizacji pozarządowych od pieniędzy przedsiębiorstw tego typu może być jeszcze poważniejsza.

Zwiększenie funduszy przeznaczanych na lobbing przez firmy Big Tech w ostatnich latach wynika z bardziej ogólnych zmian w sektorze technologicznym, zwłaszcza z gwałtownego wzrostu użytkowania sztucznej inteligencji (AI) przez obywateli. AI – jako nowe narzędzie – podlega na bieżąco tworzonym i nieustannie aktualizowanym regulacjom unijnym. Poszczególne zasady i ich konsekwencje dla firm mają ogromne znaczenie, jako iż mogą bezpośrednio wpływać na politykę użytkowania produktów AI – a przez to na ich przychód.

Regulacyjna aktywność w tym obszarze doprowadziła do wzrostu popytu na usługi firm lobbingowych – ich liczba w Brukseli wzrosła z 565 w 2023 roku do 733 w 2025. Co więcej, warto zaznaczyć, iż taka intensywność działań lobbingowych jest charakterystyczna dla firm Big Tech oraz – szerzej – dla przedsiębiorstw cyfrowych. Jak podaje raport,

10 największych przedsiębiorstw cyfrowych wydaje średnio trzy razy więcej pieniędzy na lobbing niż 10 największych firm z sektorów farmaceutycznego, finansowego i motoryzacyjnego razem wziętych, co obrazuje skalę tego fenomenu.

Siła ekonomiczna bloku Big Tech jest również widoczna w jego dostępie do europarlamentarzystów, choćby w obliczu krytyki. Kiedy Amazon odmówił uczestnictwa w posiedzeniu komisji śledczej o warunkach pracy w magazynach firmy, przepustki jej lobbystów zostały zablokowane. Nie zatrzymało to jednak ich spotkań z europarlamentarzystami.

Lobbing Big Tech – czy aby na pewno taki skuteczny?

Można by przypuszczać, iż faktyczny wpływ największych korporacji technologicznych na treść europejskich aktów prawnych jest duży. Z mojej analizy danych nieujętych w raporcie wynika jednak, iż pomimo szeroko zakrojonej operacji lobbingowej regulacje europejskie dotyczące AI i branży technologicznej nie zostały całkowicie wypaczone.

Algorytm, władza i lobbing. Co ma zmienić Akt o Sprawiedliwości Cyfrowej? Justyna Łobodzińska

AI Act – pierwszy tego rodzaju akt na świecie regulujący ten sektor w UE – zawiera szereg obowiązków spoczywających na firmach Big Tech. Starania ogromnych korporacji technologicznych, mające doprowadzić do osłabienia zasad dotyczących między innymi transparentności i ochrony danych osobowych użytkowników, nie wpłynęły znacząco na podstawowe założenia tego aktu prawnego. Pomimo tego, iż zmianom uległy szczegóły dotyczące wyjątków implementacji oraz harmonogramu wdrożenia prawa, AI Act w swojej ostatecznej wersji wciąż chroni prawa użytkowników. Warto jednocześnie zaznaczyć, iż szereg organizacji pozarządowych – w tym Amnesty International – rutynowo krytykuje zakres Rozporządzenia, określając je mianem niewystarczającego. Uzasadnione zatem wydaje się bicie na alarm i wyważona analiza, która nie wyolbrzymia wpływu firm Big Tech na kierunek polityki UE (ani go nie bagatelizuje).

Ograniczoną efektywność lobbingu firm Big Tech obrazują również toczące się postępowania antymonopolowe przeciwko Google, Apple, Meta, Microsoft i innym na podstawie Aktu o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act; DMA). Działania te mają na celu ustalenie, czy powyższe spółki wykorzystywały swoją pozycję rynkową do duszenia konkurencji.

DMA od lat jest celem zarówno administracji amerykańskiej jak i lobby firm Big Tech, a postępowania toczone na jego podstawie nie zwalniają. Pokazuje to swoistą odporność instytucji europejskich na zewnętrzne naciski choćby bardzo potężnych aktorów. AI Act oraz DMA zaliczają się do grona najbardziej atakowanych przez Big Tech aktów prawnych regulujących sektor technologiczny. Pomimo tego, zasady przez nie wprowadzone nie zostały na przestrzeni lat wypaczone, demonstrując ograniczone sukcesy lobby korporacyjnego.

Większe zastrzeżenia może budzić postawa urzędników poszczególnych państw członkowskich UE. Rządy Danii, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Niemiec nie ujawniły informacji dotyczących spotkań urzędników państwowych z przedstawicielami firm Big Tech w odpowiedzi na wniosek The Good Lobby – międzynarodowej organizacji non-profit. Budzi to zastrzeżenia dotyczące transparentności procesu podejmowania decyzji oraz niezależności instytucji państwowych.

„Toksyczna mieszanka” Stanów Zjednoczonych i firm Big Tech

Omawiany raport organizacji pozarządowych wskazuje na to, iż „firmy Big Tech używają rząd Stanów Zjednoczonych do przeprowadzania ataków na instytucje europejskie”.

Podmioty korporacyjne znalazły potężnego sojusznika w agresywnej polityce handlowej Donalda Trumpa, który zręcznie wykorzystuje duże zależności w relacji transatlantyckiej między USA a Europą. Należy pamiętać, iż prawie wszyscy obywatele Unii Europejskiej, rządy państw członkowskich oraz europejskie firmy korzystają z urządzeń od Apple lub Microsoftu, systemu Google czy mediów społecznościowych Mety (Facebook, Instagram, WhatsApp i inne).

Raport jasno wskazuje, iż połączenie „agresywnej” polityki Donalda Trumpa, „żądań” firm Big Tech oraz europejskich trendów deregulacyjnych tworzą „toksyczną mieszankę”, która zatruwa instytucje polityczne Starego Kontynentu.

Polityczno-dyplomatyczna kooperacja administracji Donalda Trumpa z interesami amerykańskich firm Big Tech wykorzystuje amerykański hard power (siłę opartą na przymusie lub zachętach) oraz soft power (siłę opartą na atrakcyjności gospodarczej, kulturowej, społecznej) do osiągnięcia własnych celów strategicznych.

W lutym 2025 roku podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa wiceprezydent USA JD Vance podkreślił, iż „w Europie wolność słowa jest w odwrocie”. W tworzonej przez niego narracji pozycjonuje to USA jako swoistego obrońcę wolności słowa, wykorzystując amerykańskie soft power. Warto zauważyć, iż ta amerykańska narracja może być wykorzystywana jako zasłona dymna, odwracająca naszą uwagę od faktycznych interesów korporacyjnych zyskujących na działaniach deregulacyjnych. Takie działania, jak podaje raport, „mogą osłabiać prawa wynikające z ochrony danych osobowych obywateli”.

Co więcej, Donald Trump podpisał dekret umożliwiający administracji rządowej wykorzystywanie taryf jako narzędzia walki z państwami (hard power), które między innymi nakładają kary finansowe na amerykańskie korporacje, w tym firmy Big Tech. Jak zostało zaznaczone wcześniej, przeciwko firmom Microsoft, Amazon i innym toczone są postępowania, które mogą zakończyć się karami finansowymi.

Używanie polityki handlowej przez Stany Zjednoczone jako źródła nacisku potęguje potencjalną efektywność działań lobbingowych firm Big Tech, jako iż działania prowadzone są jednocześnie na politycznej, dyplomatycznej oraz gospodarczej płaszczyźnie.

Amerykański Sekretarz Stanu Marco Rubio otwarcie wezwał podlegających mu dyplomatów do podważania DMA – aktu wymierzonego przeciwko działaniom sektora Big Tech. Takie polecenia wydawane przez najwyższych urzędników administracji amerykańskiej rodzą pytania o autonomię procesu regulacyjnego w UE. Cyfrowe monopole, na których wszyscy polegamy, wykorzystują tę politykę do zwiększenia nacisku na instytucje europejskie.

Każdy aspekt rzeczywistości cyfrowej dotknięty jest nieustającą walką między interesami firm Big Tech a działaniami regulacyjnymi Unii Europejskiej.

Pomimo tego, iż walka ta odbywa się za zamkniętymi drzwiami w Brukseli lub Waszyngtonie, dotyczy codziennego życia obywateli Unii Europejskiej.

Skoordynowane działania największych międzynarodowych korporacji technologicznych oraz rządu USA mają ogromną skalę, której przeciwstawienie się wymaga mobilizacji zasobów, odporności oraz wizji strategicznej na przyszłość cyfrową Europy. Nie oznacza to jednak, iż działania te już odniosły ogromne sukcesy. Lobbing firm Big Tech był, jest i będzie. Pytanie jednak pozostaje: czy Unia Europejska jest w stanie utrzymać autonomię regulacyjną choćby pod naciskiem administracji amerykańskiej i lobbingu firm Big Tech?

Idź do oryginalnego materiału