1500 dronów za polskie MiG-29. Warszawa musi pilnować gwarancji

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: 1500 dronów za polskie MiG-29. Warszawa musi pilnować gwarancji


Ukraińska firma Fire Point oferuje Polsce 1500 dronów dalekiego zasięgu w rozmowach o przekazaniu kolejnych MiG-29 na Ukrainę, podała Wirtualna Polska. Negocjacje mają być blisko finału, ale Warszawa szuka gwarancji wykonania umowy. Stawka jest prosta: polskie niebo i polski przemysł nie mogą dostać obietnicy zamiast zdolności.

Oferta Fire Point i pytanie o gwarancje

Ukraińska firma Fire Point ma proponować Polsce 1500 dronów dalekiego zasięgu w zamian za kolejne polskie MiG-29 dla Ukrainy. Według ustaleń Wirtualnej Polski, relacjonowanych między innymi przez RMF24, rozmowy Warszawy z Kijowem weszły w końcową fazę. Pakiet miałby obejmować także możliwość szybkiej dostawy kolejnych 1500 maszyn w razie wojny z udziałem Polski.

Brzmi mocno. I właśnie dlatego trzeba czytać mały druk. Źródło WP w polskim MON zwraca uwagę na ryzyko siły wyższej: w kryzysie ukraiński producent mógłby tłumaczyć, iż sam potrzebuje sprzętu i nie jest w stanie wykonać zobowiązań. Dla państwa frontowego takie tłumaczenie byłoby zrozumiałe. Dla Polski, jeżeli odda realne samoloty za papierową obietnicę, byłoby to jednak polityczne samorozbrojenie.

MiG-i nie mogą być darem bez ekwiwalentu

Polska od początku rosyjskiej agresji pomagała Ukrainie sprzętem, logistyką i politycznym zapleczem. Ta pomoc miała sens, bo zatrzymywanie Rosji dalej od polskich granic leży w naszym interesie. Ale interes narodowy nie kończy się na geście solidarności. o ile Warszawa oddaje kolejne myśliwce, choćby schodzące ze służby, musi otrzymać twardy ekwiwalent: drony, technologie, dane z pola walki i dostęp do doświadczenia, którego nie da się kupić w katalogu producenta.

To nie jest pierwsza odsłona tej sprawy. Pisaliśmy już, iż MiG-i za drony są coraz bliżej, ale Polska musi dostać realny ekwiwalent. Wcześniej pojawiały się informacje o przeszkodach finansowych i technicznych, zwłaszcza przy remoncie maszyn oraz zakresie ukraińskiego transferu wiedzy. Dzisiejsza oferta Fire Point wygląda jak odpowiedź na polskie naciski. Odpowiedź ciekawa, ale jeszcze niewystarczająca bez egzekwowalnej umowy.

Technologia ważniejsza niż liczba

Sama liczba 1500 robi wrażenie, ale wojna dronowa nie polega tylko na magazynie latających środków rażenia. Liczy się rozpoznanie, łączność, odporność na zakłócenia, szkolenie operatorów, integracja z dowodzeniem i zdolność produkcji u siebie. Dlatego Polska powinna zabiegać nie tylko o gotowe maszyny, ale także o know-how, dokumentację, procedury i dane bojowe.

Wirtualna Polska podaje, iż Warszawie zależało między innymi na nagraniach uderzeń, danych o systemach komunikacji i zasadach kierowania dronami uderzeniowymi. To jest adekwatny kierunek. jeżeli polskie zakłady mają budować realną przewagę, muszą uczyć się na doświadczeniu wojny, a nie tylko składać cudze systemy w ramach pokazowych kontraktów. Przy okazji warto pamiętać, iż drony na defiladzie pokazały zmianę w polskiej armii, ale defilada nie zastąpi seryjnej produkcji i sprawdzonego systemu dowodzenia.

Warszawa ma argumenty w ręku

Polskie MiG-29 są dla Ukrainy użyteczne, bo tamtejsze lotnictwo przez cały czas potrafi je obsługiwać i wykorzystywać w warunkach wojny. Dla Polski to sprzęt schodzący z epoki poradzieckiej, zastępowany przez zachodnie platformy. Nie znaczy to jednak, iż wolno go oddać jak niepotrzebny złom. Na wojnie choćby stary samolot ma wartość, jeżeli druga strona potrafi go natychmiast użyć.

Dlatego Warszawa powinna stawiać warunki spokojnie, twardo i bez kompleksów. Ukraina ma swoje potrzeby. Polska ma swoje bezpieczeństwo, podatników i przemysł obronny. o ile Kijów chce sprzętu, musi pokazać, iż rozumie wzajemność. W ostatnich tygodniach opisywaliśmy również, iż Bułgaria pytała o polskie MiG-29, co wzmacnia polską pozycję negocjacyjną.

Realpolitik zamiast odruchów

Zmiana personalna po stronie ukraińskiej, czyli rola Rustema Umierowa w rozmowach, według WP pomogła odmrozić negocjacje. To może być dobra wiadomość. Ale polityka państwa nie polega na zaufaniu do nazwisk. Polega na budowaniu mechanizmów, które działają także wtedy, gdy sytuacja na froncie się pogarsza, a partner zaczyna liczyć przede wszystkim własne straty.

Polska powinna pomagać Ukrainie przeciw Rosji, bo taka jest logika bezpieczeństwa naszego regionu. Równocześnie musi wymagać. Twarde gwarancje, transfer technologii, udział polskiego przemysłu, szkolenie i możliwość produkcji w kraju: dopiero taki pakiet ma sens. Inaczej 1500 dronów pozostanie liczbą dobrą do nagłówka, ale za słabą jako fundament polskiej obrony.

Źródło: Kresy.pl, Wirtualna Polska za RMF24, Ukrainian News, Defence24.

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału