150 maszyn w powietrzu, wiedzieliśmy co Maduro jada. USA o szczegółach ataku na Wenezuelę

2 dni temu

Amerykański generał przed kamerami opisał przebieg misji mającej na celu schwytanie Nicolasa Maduro. W przeprowadzonej pod osłoną nocy operacji wykorzystano ponad 150 statków powietrznych, a jedną z kluczowych ról odegrał amerykański wywiad, za pomocą którego wojskowi wiedzieli o przywódcy Wenezueli wszystko: Co jada, gdzie śpi, w co się ubiera i jakie ma zwierzęta.

AP/Alejandro Granadillo/X
Generał Caine opowiadał o szczegółach ataku USA na Wenezuelę i schwytania Nicolasa Maduro

O szczegółach "misji w Caracas" opowiada generał John Daniel "Raizin" Caine na specjalnej konferencji Donalda Trumpa i jego najbliższych współpracowników po ataku na Wenezuelę. Tłumaczył, iż celem było schwytanie Nicolasa Maduro i Cilią Flores.

- Operacja została przeprowadzona pod osłoną nocy, precyzyjnie, skutecznie. Poprzedzały ją miesiące przygotowań. adekwatnie wykonać mogły ją tylko siły zbrojne Stanów Zjednoczonych - tłumaczył.

Dowództwo US Army koordynowało działania na morzu, lądzie i w powietrzu. Wysłano siły specjalne. - Współpracowaliśmy oczywiście też z wywiadem. To była operacja wręcz bezprecedensowa - akcentował gen. Caine.

ZOBACZ: Atak USA na Wenezuelę. Donald Trump: Będziemy tam rządzić do momentu transformacji


Podkreśli też sprawność amerykańskiego wywiadu, który pomógł przeprowadzić "niezwykle śmiałą operację, wymagającą niezwykłej precyzji i koordynacji wielu sił, m.in. ponad 150 statków powietrznych, samolotów, helikopterów, dronów".

- Mieliśmy jeden cel: Doprowadzić jeden z naszych zespołów do centrum Caracas, by mógł wykonać swoją misję. Udało się to zrobić bez żadnych strat ani w powietrzu, ani na lądzie - dodał.

Służby USA wiedziały o Maduro wszystko. "Co je, w co się ubiera"

Generał opowiadał, iż miesiącami służby wywiadowcze badały, gdzie Maduro mieszka, jak się przemieszcza, co je, w co się ubiera. Wręcz wiedzieliśmy, jakie ma zwierzęta domowe. Wiedzieliśmy o nim wszystko Musieliśmy tylko wybrać odpowiedni dzień, żeby zminimalizować ryzyko dla ludności cywilnej i zmaksymalizować element zaskoczenia - wskazał.

Jak tłumaczył, w Wenezueli, szczególnie w obecnym okresie, pogoda jest niezwykle ważnym czynnikiem, a ostatniej nocy "wreszcie okazała się sprzyjająca, by najlepiej wyszkoleni mogli zacząć działać".

Dodał, iż zaangażowane w misję były między innym śmigłowce, bombowce czy drony.

Donald Trump wyjaśniał później też, iż "swoimi sposobami" udało się wyłączyć w mieście prąd.

ZOBACZ: Pierwsze zdjęcie Maduro z niewoli. Z pokładu okrętu USA

- Kiedy zaczęliśmy zbliżać się do Caracas, trzeba było poradzić sobie z obroną przeciwlotniczą, aby nasze "kluczowe helikoptery" mogły bezpiecznie dostać się do centrum miasta. Celem oczywiście zawsze jest ochrona helikoptera czy helikopterów, żeby trafiły tam, gdzie mają trafić i potem bezpiecznie wrócić. Udało nam się wykorzystać element zaskoczenia i przeprowadzić tą misję niezwykle precyzyjnie - ocenił John Daniel "Raizin" Caine.

Atak na Wenezuelę. USA o poniesionych stratach

- O godzinie 2:01 w nocy czasu lokalnego dotarliśmy (komandosi z elitarnej jednostki sił specjalnych Delta Force - red.) do miejsca, w którym mieszka Maduro. Udało nam się dzięki szybkości, dyscyplinie i precyzji schwytać tego człowieka, ale przede wszystkim zapewnić też bezpieczeństwo wszystkich naszych żołnierzy. Bo oczywiście siły wenezuelskie też się broniły. Jeden z naszych samolotów został trafiony, ale tak jak powiedział prezydent, wszystkie statki powietrzne, helikoptery, wróciły bezpiecznie - podsumował.

Zaznaczył, iż być może podobną misję trzeba będzie przeprowadzić w przyszłości, dlatego nie zdradzi dokładnych szczegółów działań.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Największe manewry wokół Tajwanu. Chińczycy wystrzelili rakiety. "Napięcie sięga zenitu"
Idź do oryginalnego materiału