13. i 14. emerytura nie dla wszystkich. Część seniorów dostanie pismo i odda pieniądze z odsetkami

1 godzina temu

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacił w tym roku 13. emeryturę w wysokości 1978,49 zł brutto ponad 10 mln osób, a jesienią czeka jeszcze wypłata 14. emerytury. Część świadczeniobiorców, którzy pieniądze już otrzymali i zdążyli je wydać, dostanie jednak w kolejnych miesiącach decyzję o uznaniu świadczenia za nienależnie pobrane i obowiązku jego zwrotu, w wielu przypadkach razem z odsetkami ustawowymi. Wyjaśniamy, kiedy może się to stać.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Decyduje jeden dzień w roku, nie moment wypłaty

Mechanizm, który prowadzi do takich pism, wynika z tego, iż ZUS wypłaca 13. emeryturę automatycznie, bez wniosku, a dopiero później weryfikuje, czy w dniu decydującym o prawie do świadczenia rzeczywiście ono przysługiwało. Dla 13. emerytury tym dniem jest 31 marca 2026 roku. o ile na ten dzień prawo do emerytury podstawowej było zawieszone albo w ogóle nie istniało, dodatkowe świadczenie roczne uznaje się za nienależnie pobrane – choćby jeżeli przelew fizycznie dotarł na konto kilka tygodni później, w kwietniowym terminie wypłaty. Nie ma znaczenia, czy ktoś faktycznie pobierał świadczenie podstawowe w momencie otrzymania trzynastki – liczy się wyłącznie stan prawny z jednego, konkretnego dnia.

Najczęściej problem dotyka osoby pobierające wcześniejszą emeryturę lub rentę, które jednocześnie dorabiają na etacie lub zleceniu. Limity dorabiania zmieniają się co trzy miesiące wraz z przeciętnym wynagrodzeniem ogłaszanym przez Prezesa GUS. Do 31 maja 2026 roku przekroczenie miesięcznego przychodu w wysokości 6438,50 zł brutto (70% przeciętnego wynagrodzenia) powodowało zmniejszenie świadczenia, a przekroczenie 11 957,20 zł brutto (130%) skutkowało jego całkowitym zawieszeniem. Od 1 czerwca 2026 roku pierwszy próg wzrósł do 6694,10 zł brutto. najważniejsze jest to, iż zmiana limitu w czerwcu nie działa wstecz – liczy się wyłącznie to, czy limit z 31 marca został przekroczony, niezależnie od tego, jak wyglądała sytuacja miesiąc czy dwa później.

Czternastkę traci się stopniowo, a nie z dnia na dzień

Czternasta emerytura rządzi się inną logiką niż trzynastka, bo nie przysługuje w jednakowej kwocie wszystkim uprawnionym. Pełne 1978,49 zł brutto otrzymają wyłącznie osoby, których świadczenie podstawowe nie przekracza 2900 zł brutto miesięcznie. Powyżej tego progu działa zasada „złotówka za złotówkę” – każda złotówka emerytury ponad limit pomniejsza czternastkę o dokładnie tyle samo. Przy świadczeniu podstawowym rzędu 4800 zł brutto lub wyższym wyliczona kwota spada poniżej ustawowego minimum 50 zł brutto, co oznacza całkowitą utratę dodatku. Decydujący dla tegorocznej wypłaty będzie stan na 31 sierpnia 2026 roku, a same pieniądze mają trafić na konta we wrześniu, także bez konieczności składania wniosku.

W przeciwieństwie do trzynastki, czternasta emerytura jest chroniona przed zajęciem komorniczym i nie podlega potrąceniom cywilnoprawnym ani administracyjnym – ZUS przekazuje ją pod specjalnym tytułem przelewu, którego bank nie może zająć na poczet zadłużenia. Nie zmienia to jednak zasady dotyczącej nienależnie pobranego świadczenia: jeżeli podstawa do wypłaty w ogóle nie istniała na dzień decydujący, obowiązek zwrotu i tak powstaje, niezależnie od tego, iż sama kwota była wcześniej chroniona przed egzekucją.

Odsetki liczą się od dnia wypłaty, nie od dnia decyzji

Podstawą prawną całego mechanizmu jest art. 84 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz.U. z 2026 r. poz. 199, tekst jednolity). Zgodnie z jego treścią osoba, która pobrała nienależne świadczenie z ubezpieczeń społecznych, jest zobowiązana do jego zwrotu wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, naliczanymi od dnia następującego po dniu wypłaty świadczenia, a nie od dnia wydania decyzji przez ZUS. W praktyce oznacza to, iż jeżeli decyzja o zwrocie trzynastki wypłaconej w kwietniu zapadnie dopiero jesienią, odsetki nalicza się za cały ten okres, a nie tylko od momentu, w którym senior dowiedział się o problemie.

Ustawa przewiduje jednak istotne złagodzenie tego mechanizmu. o ile należność zostanie uregulowana w terminie wskazanym w samej decyzji zobowiązującej do zwrotu – zwykle jest to miesiąc od dnia jej doręczenia – odsetek za okres od dnia następującego po wydaniu decyzji do dnia spłaty już się nie nalicza. Innymi słowy, kwota odsetek zatrzymuje się w momencie wydania decyzji, o ile świadczeniobiorca odda pieniądze w wyznaczonym terminie, a nie zwleka z zapłatą po jej otrzymaniu. jeżeli dłużnik nie ureguluje należności jednorazowo, ZUS ma prawo potrącać ją z bieżących wypłat świadczenia podstawowego, a przy braku takiej możliwości – skierować sprawę do egzekucji administracyjnej lub sądowej.

Zgłoszenie zmiany sytuacji z wyprzedzeniem chroni przed częścią odsetek

Ustawa przewiduje też ograniczenie czasowe, które działa na korzyść świadczeniobiorcy w konkretnej sytuacji. o ile osoba pobierająca świadczenie sama zawiadomiła ZUS o okolicznościach powodujących ustanie lub zawieszenie prawa do niego, a mimo to świadczenie było przez cały czas wypłacane z winy organu, zwrotu można żądać wyłącznie za ostatnie 12 miesięcy, a nie za cały okres, w którym nienależnie wypłacano pieniądze. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne dla osób planujących dorobić powyżej limitu – zgłoszenie tego faktu do ZUS z wyprzedzeniem, zamiast czekania na wykrycie przekroczenia przy okazji rocznej weryfikacji, realnie ogranicza późniejszą odpowiedzialność finansową, choćby jeżeli sama wypłata i tak trafi na konto zgodnie z harmonogramem.

Od decyzji ZUS o zwrocie nienależnie pobranego świadczenia przysługuje odwołanie, a organ rentowy może też, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, odstąpić od żądania zwrotu albo rozłożyć należność na raty – decyzja w tej sprawie ma jednak charakter uznaniowy i wymaga złożenia odrębnego wniosku, a nie następuje automatycznie wraz z pismem o obowiązku zwrotu.

Idź do oryginalnego materiału