124 drony nad Jarosławiem. Płonie jedna z największych rafinerii Rosji

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: 124 drony nad Jarosławiem. Płonie jedna z największych rafinerii Rosji


W nocy z 2 na 3 listopada ukraińskie drony zaatakowały rafinerię Sławnieft-JANOS w rosyjskim Jarosławiu, około 250 km od Moskwy. Według władz regionu w nalocie uczestniczyły 124 maszyny, dwóch pracowników zostało rannych, a infrastruktura zakładu uległa uszkodzeniu. Uderzenie osłabia ważne zaplecze paliwowe Rosji.

Rekordowy nalot na Jarosław

Gubernator obwodu jarosławskiego Michaił Jewrajew podał, iż nocny atak na rafinerię przeprowadziły 124 drony. To dane strony rosyjskiej. Według jego komunikatu obrona przeciwlotnicza i systemy walki radioelektronicznej odpierały nalot, ale na terenie zakładu wybuchł pożar. Dwóch pracowników doznało ran od odłamków i trafiło do szpitala.

Relacja lokalnego wydania „Kommiersanta” mówi również o wybitych szybach w budynkach mieszkalnych i uszkodzonych samochodach. Na kilka godzin zamknięto drogę z Jarosławia w kierunku Moskwy, zmieniono też trasy komunikacji publicznej. Nie podano pełnego bilansu szkód ani przewidywanego terminu wznowienia normalnej pracy instalacji.

Atak był największym nalotem na obwód jarosławski według dotychczas publikowanych danych. Rosyjskie władze twierdzą, iż podczas wcześniejszego uderzenia 6 sierpnia zneutralizowano 93 bezzałogowce. Informacji o liczbie maszyn nie da się niezależnie potwierdzić, jednak pożar i uszkodzenia rafinerii potwierdzają relacje kilku źródeł.

Rafineria o znaczeniu strategicznym

Sławnieft-JANOS leży około 250 km na północny wschód od Moskwy. Zakład należy do największych rosyjskich rafinerii. Według danych przytaczanych przez Meduzę jego roczna zdolność przerobowa sięga 15 mln ton ropy, co stawia go na piątym miejscu w Rosji pod względem mocy. To właśnie skala zakładu, a nie sam obraz ognia, pokazuje znaczenie uderzenia.

Kijów atakuje rosyjskie rafinerie, aby ograniczać paliwowe i finansowe zaplecze agresji. Rosja wykorzystuje dochody z sektora naftowego do podtrzymywania wojny, a paliwo pozostaje niezbędne dla transportu i wojska. Wojna Rosji z Ukrainą przynosi już setki tysięcy spraw osób zaginionych, dlatego uderzenia w zaplecze gospodarcze mają wymiar znacznie szerszy niż doraźne straty jednej firmy.

Nie wolno przy tym zacierać różnicy między celem przemysłowym a ludźmi pracującymi na jego terenie. Dwóch rannych pracowników pozostaje realnym kosztem tej operacji. Twarda ocena rosyjskiej machiny wojennej nie wymaga obojętności wobec losu cywilów.

Drony przesuwają wojnę w głąb Rosji

Według Reutersa ukraińskie władze nie skomentowały bezpośrednio najnowszego ataku. Wołodymyr Zełenski wcześniej wiązał możliwość wstrzymania uderzeń na rafinerie z przekazaniem Ukrainie systemów Patriot. Pokazuje to logikę Kijowa: presja na rosyjską infrastrukturę ma być zarazem narzędziem wojskowym i argumentem w rozmowach z Zachodem o obronie przeciwlotniczej.

Dla Polski wniosek jest konkretny. Tania broń bezzałogowa potrafi sięgać setki kilometrów w głąb terytorium przeciwnika i zakłócać pracę strategicznych obiektów. Rosyjskie drony wspierane przez Białoruś operowały już blisko polskiej granicy. Warszawa musi inwestować w wielowarstwową obronę przeciwlotniczą, systemy antydronowe i ochronę rafinerii, baz oraz węzłów energetycznych.

Uderzenie w Jarosławiu dowodzi, iż rosyjskie zaplecze nie jest poza zasięgiem wojny rozpętanej przez Kreml. Polska nie może wyciągnąć z tego wygodnego wniosku, iż zagrożenie pozostanie daleko od naszych granic. Bezpieczeństwo kosztuje, ale zaniedbanie ochrony infrastruktury kosztowałoby wielokrotnie więcej.

Źródło: WP Wiadomości, Reuters, AP

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału