– Za dzieciaka, jak była jeszcze woda, chodziliśmy oglądać łabędzie – mówi Izabela Wardzyńska, przewodnicząca Rady Sołeckiej. – Mamy borsuki, żurawie, sarny, mnóstwo ptaków i przede wszystkim ciszę. Poza tym to tereny zalewowe – dodaje sołtys wsi i radna Rady Miejskiej w Żarowie Agnieszka Proniewicz. Zapowiadają, iż mieszkańcy Przyłęgowa zrobią wszystko, żeby nie dopuścić do zwiezienia odpadów do pięciu odstojników po cukrowni. Właściciel planuje tu stworzyć farmę fotowoltaiczną, a w przyszłości zagrodę z lamami. – Tyle iż to ma potrwać do 2034 roku – wskazują mieszkanki malowniczej wsi w gminie Żarów.

5 potężnych odstojników stworzono dzięki kilkumetrowych wałów ziemi na obszarze około 12 hektarów, niedaleko rzeki Strzegomki, pomiędzy Przyłęgowem w gminie Żarów i Pastuchem w gminie Jaworzyna Śląska. – I właśnie tutaj ma być przeprowadzona rekultywacja terenu, polegająca na gromadzeniu gruzu i innych odpadów takich jak płytki ceramiczne, beton. Mamy bardzo złe doświadczenia sprzed kilkunastu lat, kiedy dosłownie po drugiej stronie drogi, na dawnej piaskowni, też miało być składowisko takich odpadów, a zrobiło się z tego wysypisko z odpadami komunalnymi a choćby medycznymi. Długo musieliśmy walczyć, żeby to śmietnisko zostało zamknięte. Było kompletnie niedopilnowane – opisuje sołtys Przyłęgowa.
Na zdjęciach „stare” wysypisko na zdjęciach archiwalnych i obecnie:
Z dawnego wysypiska, które do dzisiaj nie zostało do końca oczyszczone z odpadów, doskonale widać odstojniki, które mają być zrekultywowane dzięki ziemi, kamieni, gruzu, ceramiki i betonu.
– Mamy obawy, iż może być bardzo podobnie – mówi Agnieszka Proniewicz. – Teraz tyle się słyszy o tych wszystkich aferach śmieciowych, wywożeniu razem z gruzem różnych materiałów z rozbiórek. To może być eternit, to może być wszystko – dodaje przewodnicząca Rady Sołeckiej.

Obie wskazują, iż zasypanie tak ogromnego obszaru oznaczać będzie mnóstwo ciężarówek. – Mieszkam blisko drogi, która będzie prowadziła do tego wysypiska. Już teraz, jak przejedzie jeden Tir, to dom się trzęsie. Mieszka ze mną trójka seniorów, dziadek ma 91 lat. Na 256 mieszkańców wielu to ludzie starsi i schorowani. Oni potrzebują ciszy i spokoju. Mieszkamy na spokojnej wsi, wszyscy wspólnie wystaraliśmy się o nowe drogi, bardzo dbamy o to miejsce. I co, ma to zostać rozjeżdżone, zniszczone – pytają Przyłęgowianki.
Podkreślają, iż dawne odstojniki znajdują się na terenie zalewanym podczas powodzi. – Cały ten obszar we wrześniu 2024 roku był pod wodą. To może się powtórzyć. I czy my będziemy wiedzieli, co ta woda wypłucze z nawiezionych materiałów? Czy wody gruntowe nie zostaną skażone – mówią z obawą. Boją się także katastrofy dla odradzającej się w tym miejscu przyrody. Już teraz wjechał ciężki sprzęt, zostało wyciętych sporo drzew i krzewów.
Zdjęcia z powodzi w 2024 wykonane w rejonie odstojników (nadesłane przez czytelniczkę):
– Przez wiele lat było mówione, iż tam powstanie elektrownia wodna i myśmy się cieszyli, iż będzie ekologicznie, ładnie, może będą ławeczki i taki teren do spacerów dla mieszkańców i turystów. Dla nas było ogromnym zaskoczeniem, iż ma być to wszystko zasypane. Mieszkańców nikt nie powiadomił, nikt o zdanie nie zapytał – dodają.
Dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Świdnicy mówi wprost – w tych postępowaniach są dwie strony, wnioskodawca i wydający decyzję. Procedura nie przewiduje uzgodnień z sąsiadami.
Dlaczego Starostwo wydało zgodę?
– Z odpadami pobudowlanymi nie ma co robić. Nie wolno ich wywieźć na składowisko odpadów. Jedyna możliwość jest taka, by każdą dziurę w ziemi zasypywać obojętnym dla środowiska odpadem, czyli gruzem, betonem, tym co jest wskazane w rozporządzeniu. Pozwolenie nie wychodzi poza zakres obowiązujących przepisów prawa. W planie zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu nie ma zakazu, jest to teren działalności przemysłowo-usługowej i w tym miejscu gdyby ktoś się zwrócił o budowę np. elektrowni węglowej, gmina nie mogłaby odmówić, gdyż tak sobie ułożyła plan zagospodarowania przestrzennego – mówi dyrektor Janusz Marlinga.
– Z tego co wiemy, właściciel tych działek chce wyrównać teren odpadami obojętnymi i na tym wybudować fotowoltaikę. Ten teren nie leży w strefie zalewowej, strefa zalewowa kończy się kilkadziesiąt metrów przed tym terenem. Strefa zalewowa była wykreślana na mapach na podstawie powodzi z 1997 roku. To nie obejmuje tego terenu – zapewnia dyrektor.
Jak wskazuje dyrektor Marlinga, wydanie decyzji zezwalające prowadzenie odzysku odpadów poza instalacjami i urządzeniami, poprzedziła decyzja rekultywacyjna. – Tę decyzję wydaliśmy właścicielowi na jego wniosek, w którym wymienione były odpady, a mogą to być wyłącznie odpady wymienione w rozporządzeniu dla osób fizycznych. Decyzja rekultywacyjna musiała mieć uzgodnienie z gminą. Zwróciliśmy się więc do gminy Żarów z wnioskiem o wydanie opinii. I ta opinia była pozytywna – zapewnia Janusz Marlinga.
Kolejny wniosek o zezwolenie na przetwarzanie odpadów. – W tym przypadku stronami są tylko wnioskujący i organ wydający decyzję. My kurtuazyjnie poinformowaliśmy, iż wpłynęły wnioski na wydanie pozwolenia dla każdej z działek, gminę Żarów. Pytaliśmy, czy ma do tego uwagi. W czasie przewidzianym na wniesienie uwag, a było to 14 dni. Odpowiedzi nie było, a trudno było się spodziewać wobec poprzedniej zgody, iż będą zastrzeżenia, bo przecież to zezwolenie było kontynuacja poprzedniego, zezwalając na operowanie odpadami. Gmina wydała opinię negatywną, ale wpłynęła ona dzień po wskazanym terminie. Ustawa o gospodarowaniu odpadami wskazuje, iż nieuzyskanie opinii w terminie, oznacza, ze opinia jest pozytywna. Wnioskodawca nie może wieczność czekać na opinię – mówi dyrektor.
Zgodnie z wydanym zezwoleniem właściciel terenu będzie mógł przeprowadzić rekultywację wyłącznie dzięki kamieni i gleby, odpadów skał, ceramiki, gruzu ceglanego, betonu, mieszanek gruzu ceglanego, betonu i ceramiki, a także ziemi. Czy obawy mieszkańców, ze to miejsce może przekształcić się w wysypisko odpadów komunalnych jest uzasadnione?
– Ja się tego nie obawiam. Przedsiębiorca robi drogę, z tego co wiem, chce postawić stróżówkę i chce ten obszar monitorować, mimo iż nie musi. To nie jest wymagane w jego przypadku, bo jego zezwolenie dotyczy umieszczanie przywiezionych odpadów w miejscu, w którym od razu powinny się znaleźć, bez procesu magazynowania. Z tego, o czym informował, będzie tego miejsca pilnował, bo chce prowadzić działalność, która ma sens – podkreśla dyrektor Marlinga.
Burmistrz twierdzi, iż nigdy się nie zgadzał
Burmistrz Przemysław Sikora zapewnia, iż od początku był przeciwny wydaniu zgody na rekultywację i przetwarzanie odpadów na terenie dawnych odstojników. Swoje stanowisko przedstawia w obszernej odpowiedzi:
Gmina Żarów w treści opinii z dnia 09 maja 2024 r. odpowiadając na zawiadomienie Starostwa Powiatowego w Świdnicy znak: ROŚ.6122.2.2024 w sprawie wydania decyzji ustalającej dla Inwestora kierunek, termin rekultywacji i zagospodarowanie gruntu dla działki 190/6 obręb Przyłęgów, wskazała, iż zgodnie z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla wsi Przyłęgów uchwalonego przez Radę Miejską w Żarowie uchwałą XLII/200/2009 z dnia 31 marca 2009 r. ma określone przeznaczenia: Tereny komunikacji samochodowej – ulice wewnętrzne (symbol KDW – 2%); Tereny zabudowy produkcyjno – usługowej (symbol B2.P/U – 3%); Tereny stawów hodowlanych (symbol B1.RU – 70%); Tereny rolniczej przestrzeni produkcyjnej (symbol 2R – 25%).
Działka ta położona jest w obszarze zagrożenia bezpośredniego powodzią, dla których w § 2 ust.10 jako szczególne warunki zagospodarowania terenów oraz ograniczenia w ich użytkowaniu widnieje zapis:
Dla obszarów bezpośredniego zagrożenia powodzią uwzględnić wymagania wynikające z art. 40 oraz art. 82 ust. 2 ustawy z dnia 18.07.2001 r. Prawo wodne (tekst jednolity Dz. U. z 2005 r. Nr 239, poz. 2019 z późn. zm.), zakazujące między innymi: lokalizowania na obszarach bezpośredniego zagrożenia powodzią inwestycji zaliczanych do przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 listopada 2004 r.), gromadzenia ścieków, odchodów zwierzęcych, środków chemicznych, a także innych materiałów, które mogą zanieczyścić wody, prowadzenia odzysku lub unieszkodliwiania odpadów, w tym w szczególności ich składowania, wykonywania urządzeń wodnych oraz wznoszenia innych obiektów budowlanych, sadzenia drzew lub krzewów, zmiany ukształtowania terenu, składowania materiałów oraz wykonywania innych robót i czynności, które mogłyby utrudnić ochronę przed powodzią oraz wpłynąć na pogorszenie jakości wód.
Dodatkowo z treści zapisów mpzp wynika, iż dla danego obszaru wymagane jest wykonanie obwałowania wzdłuż rzeki Strzegomki zgodnie z oznaczeniem przedstawionym na rysunku planu.
Treść planu i pisma z dnia 09 maja 2024 r. wskazuje, iż burmistrz negatywnie zaopiniował wniosek inwestora. W związku z tym pismem z dnia 20 maja 2024 r. Inwestor złożył zażalenie odnośnie wyżej wymienionej opinii, co wprost wskazuje, iż była ona negatywna dla Inwestora. Dnia 24 maja 2024 roku Burmistrz Miasta Żarów odniósł się do zastrzeżeń Inwestora podtrzymując swoje stanowisko w sprawie i wskazując, iż ostateczna decyzja w sprawie rekultywacji pozostaje po Stronie Starosty.
Burmistrz Miasta Żarów wydając opinię opisał warunki dla obszarów bezpośredniego zagrożenia powodzią, zatem dotyczy to tylko tych części działki na których takie niebezpieczeństwo występuje. Okoliczności te zgodnie z przepisami prawa pozostawił w ocenie organu, który zbierał dowody w w/w postępowaniu. o ile w drodze prowadzonego postępowania Starosta Powiatowy w Świdnicy potrzebował więcej informacji odnośnie terenów zagrożonych powodzią na w/w działce, odpowiednim organem do oceny stanu faktycznego było Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie – Nadzór Wodny w Świdnicy. Okoliczności zagrożenia powodziowego dla terenu działki nr 190/6 obręb Przyłęgów, Gmina Żarów zostały potwierdzone przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie pismem z dnia 03 października 2025 r.
Ponownie wskazuję, iż pismem z dnia 26.11.2025 r. Burmistrz Miasta Żarów wydał opinię negatywną Starostwu Powiatowemu w Świdnicy w sprawie wydania zezwolenia na przetwarzanie odpadów poza instalacjami i urządzeniami, w procesie odzysku R5 (recyklingu lub odzysk innych materiałów nieorganicznych) polegających na wypełnianiu terenów niekorzystnie przekształconych, po nieistniejącej Cukrowni Pastuchów i tego samego dnia (w ostatnim dniu terminu) została ona złożona do placówki pocztowej.
Niezależnie od powyższego wskazuję, iż organ adekwatny do wydania decyzji w tej sprawie wydał ją niezwłocznie po upływie terminu do składania opinii tj. 27 listopada 2025 r. bez oczekiwania na ewentualną korespondencje nadaną w placówkach pocztowych w ostatnim dniu terminu. Opinia Burmistrza Miasta Żarów w tym zakresie nie jest wiążąca dla organu adekwatnego dla wydania decyzji, dlatego też ostateczną decyzję w tej sprawie bez względu na treść opinii organów opiniujących, wydaje Starostwo Powiatowe w Świdnicy. O ostatecznej treści decyzji pomimo jej wydania 27 listopada 2025 r. i uprawomocnienia w tym samym dniu (jak wskazuje adnotacja na przesłanej decyzji) Gmina Żarów dowiedziała się dopiero w dniu 23 stycznia 2026 roku, kiedy to Starosta Świdnicki przesłał ją do Gminy Żarów.
Właściciel chce zasypać, postawić fotowoltaikę i hodować lamy
Grzegorz Grajewski jest znanym w powiecie świdnickim przedsiębiorcą. Należała do niego m.in. hurtownia kwiatowa w Świebodzicach. Teraz chce inwestować m.in. w fotowoltaikę.
Czy niepokój mieszkańców, iż na działkach w Przyłęgowie sytuacja wymknie się spod kontroli i powstanie wysypisko odpadów komunalnych mają uzasadnienie? – Nie ma takiej możliwości – odpowiada Grzegorz Grajewski. – Jestem właścicielem terenu w Przyłęgowie po osadnikach dawnej cukrowni. Chcę tam wybudować w niedalekiej przyszłości farmę fotowoltaiczną, ale żeby było to możliwe, musimy wcześniej przeprowadzić rekultywacje, która będzie polegała na zasypaniu osadników ziemia, kamieniami, gruzem. Nie będą to niebezpieczne materiały. Jest wydana decyzja na rekultywację zgodną z projektem, na przetwarzanie w trybie R5, czyli poprzez zasypanie nieuciążliwymi dla środowiska odpadami.
Jak dodaje, uczestniczył 16 marca w spotkaniu z mieszkańcami Przyłęgowa i burmistrzem gminy Żarów. – Próbuję rozwiać obawy, ale myślę, iż to nie jest duży problem, bo na 226 mieszkańców na spotkanie przyszło 25, z czego trzech miało największe zastrzeżenia i próbowało zdominować dyskusję. Ale tak jak powiedziałem – działam zgodnie z prawem i wydanymi decyzjami, chcę zagospodarować nieużytki, a choćby – można powiedzieć – obszar niebezpieczny, bo znajdowały się tam studnie, gdzie mogło dojść do wypadków. Pozabezpieczałem te miejsca, teren będzie ogrodzony i monitorowany, z tego też względu, żeby ktoś mi tu czegoś niezgodnego z prawem nie podrzucił.
Jak dodaje Grzegorz Grajewski, jego własność obejmuje w sumie 12 hektarów terenu i w planach ma urządzenie m.in. siedliska letniskowego. – Chcę tu hodować lamy, chcę ten teren po prostu zagospodarować. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby trafiły tu niedozwolone odpady. Ja rozumiem mieszkańców, bo jak mnie poinformowano, miały tutaj miejsce zdarzenia w Przyłęgowie i Pastuchowie związane ze składowaniem niedozwolonych substancji. Zadałem pytanie – czy państwo wiedzą, kto to zrobił? Nikt nie wiedział. Ja występuję tu pod swoim imieniem i nazwiskiem, decyzje są na moje nazwisko. Występuję z otwartą przyłbicą. Mi nie są potrzebne problemy i nigdy nikogo nie skrzywdziłem. Robię wszystko zgodnie z przepisami i na pewno nie pozwolę sobie na żadne złe rzeczy – zapewnia inwestor.
Mieszkańcy nie ufają
– Pan właściciel wydaje się być człowiekiem grzecznym i uczciwym, ale nie mamy na tyle zaufania, żeby uwierzyć, iż to jak i co zrobi będzie bez szkody dla środowiska, a zwłaszcza dla życia mieszkańców Przyłęgowa i sąsiedniego Pastuchowa. Przecież na spotkaniu z nami powiedział, iż jemu się nie śpieszy, bo zezwolenie ma do 2034 roku. I przez tyle lat będą tu jeździć Tiry, hałasować i niszczyć drogi? Powiedział nam, iż będziemy mogli wejść na teren i kontrolować, co jest zwożone. Jak? Mamy zaglądać do ciężarówek? – pytają sołtys i przewodnicząca Rady Sołeckiej.
Liderki lokalnej społeczności zapowiadają, iż zrobią wszystko, by powstrzymać zwożenie odpadów. – Piszemy wniosek do starostwa o uchylenie decyzji, będziemy odwoływać się do marszałka województwa i wszystkich możliwych instytucji. jeżeli będzie trzeba, wezwiemy telewizję. I będziemy z mieszkańcami protestować – zapowiadają.
Agnieszka Szymkiewicz
[email protected]
Na zdjęciach odstojniki oraz tereny przyległe:

1 godzina temu










